|
Jan pytał się siebie, kędy wiedzie droga,
A że sam nie wiedział kędy,
Poszedł Jan do Boga.
"Boże! - mówił - Boże! Różne są legendy,
Lecz kędy miałm pójść?
Szukałm drogi wszędy!"
*
* *
Powiedz no Matko, powiedz no kwieciem
Do syna swego, co już stary;
Powiedz Ty, Matko, że on nadal dziecię!
*
Biurowce, cement, zorza i trawy;
Dokąd Ty pędzisz, dokąd tak gonisz?
Przecież nie gonisz tak dla zabawy!
*
Był mróz i słońce, i upał letni,
Ojciec zapinał marynarkę;
Szepnij mu o tym, Matko, szepnij!
*
Ciągnął się chodnik i rosły fabryki;
Kim jesteś synu? -
On nikim, on nikim!
* * *
I powiódł Bóg wzrokiem gdzie biała polana,
Lecz choć Jan k'niemu krzyczał,
Bóg nie dostrzegł Jana.
Więc poszedł Jan dalej, gdzie horyzont kwietny -
Tułacz on i synal
Dla Boga zbyt szpetny.
I poszedł przez doliny, przez góry i brody
Kędy szlak nieznany;
Jan - nie z Pańskiej trzody!
* * *
Chwacie Ty, o chwacie! O poranku-ś powstał
Całem społeczeństwem przyodzian po szyję;
Patrz! Brat Twój demonami żyje,
A postać się z chwastem wielkolistnym zrosła.
Ileż on zacierpkiej pochłonił posmaki,
Ileż on nakarmił igliwiem głódbrzusze;
I jakież on cięgi zyszczył, i katusze,
Że mu się ten ziemior wydał tak nijaki!
Tyś mu winę przyznał, zwnętrzność wykpił kaźni,
Co to k'niemu zhopła z niebiesiego Boga
I w nim się, jak mysz-wróg, pałęta po progach,
A to tak straszliwie jak plemior bojaźni.
Cóżeś Ty wyrodził i kogóś przekonał,
Bracie, żeś krewnego swego przyłapił na niczem,
Nim piekielnym zaświstał obliczem,
Żeś przyłapił, jak krewny dokonał.
* * *
I była to zima, a był Jan zmęczony,
I chciał też z innymi porozmawiać bogi -
Tak oto Jan przemówił do wrony:
"Wrono, ciemna wrono, nijaki ptaszorze!
Przyszłem, co byś krakła, co Bóg rzec nie może;
Przyszłem, bom już przebył światowe rozłogi
I-em tysiąc poznał szlaków, a nijakiej drogi!
Wrono, ciemna wrono, szpetniku zimowy!
Wszelkie bogi, duchy, poskąpiły mowy;
Kraknij Ty mi, kraknij, gdzie mam pójść do kata,
Skoro owal Pan obrał na kształt tego świata."
* * *
Ach! Cóżeś Ty, Młodziku, za dziecięcych czasy,
Kiedy deszciec pluwał liściom świeżą wodę,
Zwiedzał piechotami nieposkromne lasy.
Pamiętasz Ty ichnych zapachów wiercidła?
Pamiętasz ten trawnik zasiąknięty mokrem
I te gałęziaste dębowe kropidła?
Nic Ty nie pamiętasz - ni chlupior rzecznawych,
Ani głazorosłych stukamiennych brzeżyn,
Ni tych szumów zborznych stukłosem tonawych.
* * *
O Janie wietrzysty, targnięcie Ty moje,
Patrz-Ty już stoisz i ja Janie stoję.
Tak, już wiemy Janie, gdzie trza teraz zmierzać,
Bez wzniosłych omamów i bez słów pacierza;
Wiemy jak się wzbija, wiemy jak się lata,
Jak się łyka ten owal, co kształtem wszechświata;
Wiemy! My już wiemy - nie zaciska się dłoni,
Tylko się wciąż biegnie, byle biec, byle gonić,
Byle się nie dręczyć i byle nie spieszyć,
I nawet gdy się lata, to tak, jakby pieszyć;
I byle się połknąć - się i z całą winą,
I wargi nią łasić ja jędrną maliną;
I byle nie wracać, bo już nie ma po co,
Gdy słońce porankiem i gdy słońce nocą!
Zobacz także: Poezja
Wielkich Proza Własna Wiersze
i wierszyki Miłosne SMSy
(oryginalne)
Zobacz także: Łacina
(powiedzenia, zwroty, przysłowia łacińskie)
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony
No nie! Ta stronka jest naprawdę FAJNA!
|
|
|
|