|
Jedyne wyjście - w dłonie konopie,
Rosną, by królik marchwi nie ruszył,
Pójdę, konopi trochę nakopię,
Będę je rwał, łuszczył i suszył.
Wezmę i włókna później poplotę
W linki, a linki w sznur,
Na strych zaciągnę potem,
Przywieszę u rur.
Sznur nasmaruję tłuszczem - smalcem,
Ten smalec wcisnę, wetrę, wsączę,
I potem sprawdzę, czy śliski, palcem,
Pętlę zaplączę.
Beczkę przytaszczę, stawię pod sznur,
Zejdę, odpocznę, opróżnię dzban,
Nagi przywdzieję pokutny wór,
Wrócę na strych, na beczce stanę - pan!
* *
*
Stojąc tak, patrzę przez okno w dal,
Chwilę poczekam na dzwon, na bicie -
Wystarczy ruszyć stopą o cal,
By się w kwietniowym kąpać błękicie.
Zobacz także: Poezja
Wielkich Proza Własna Wiersze
i wierszyki Miłosne SMSy
(oryginalne)
Zobacz także: Łacina
(powiedzenia, zwroty, przysłowia łacińskie)
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony
No nie! Ta stronka jest naprawdę FAJNA!
|
|
|
|