|
O północy zdarłem zasłonę
Z piersi wyrwałm me serce płonne
I rzuciłem w przestworze
W dar Ci Boże
Serce było jak ranek po nocy
W oko świtu strzelone od procy
Serce było jak ranne te zorze
W dar Ci Boże
Poleciało w niebieskie lamenty
Na firmament przez Ciebie dźwignięty
Poleciało Niebiański Pretorze
W dar Ci Boże
Zatętniło krwawą pamięcią
Zapłakało tak dziwnie chłopięco
Jakby sosna o rozdartej korze
W dar Ci Boże
Doleciało gdzie słuch Twój przedwieki
By zapytać czy zdolnyś jak rzeki
Czas zawracać czy tylko cierpieć ma może
W dar Ci Boże
A Tyś rzekł że zbyt wczesna godzina
Że nie problem lecz zwykła dziewczyna
Że mam błagać o późniejszej porze
W dar Ci Boże
Więc zerwałem to serce z pokłonem
I schowałem gdzie płuca zemdlone
I schowałem gdzie żeber szalunek
Gdzie jej częsty spoczywał całunek
Gdzie swe usta tak kładła jak znamię...
Ja na plecy kładłem jej ramię
W palce tuliłm pukle jej włosów...
Wśród tych samych westchnień i głosów
Wśród tych samych pytań: Czy kochasz?
Ona zaś: Dlaczego-że szlochasz?
Jam jej mówił że boję się końca...
Była bliska potrzebna gorąca
*
* *
A Tyś rzekł że zbyt wczesna godzina
Że nie problem że zwykła dziewczyna
Że mam błagać o późniejszej porze
W dar Ci Boże!!!
Zobacz także: Poezja
Wielkich Proza Własna Wiersze
i wierszyki Miłosne SMSy
(oryginalne)
Zobacz także: Łacina
(powiedzenia, zwroty, przysłowia łacińskie)
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony ^
na górę strony
No nie! Ta stronka jest naprawdę FAJNA!
|